wtorek, 28 grudnia 2010
Prezenty od serca
Etykiety:
boze narodzenie,
cavallo a dondolo,
christmas,
konik,
natale,
presepe,
prezenty,
regali,
shabby chic,
szopka
środa, 22 grudnia 2010
Zyczenia

Kochane Przyjaciolki (i Przyjaciele)
Z okazji nadchodzacych Swiat Bozego Narodzenia i Nowego Roku, skladam Wam najserdeczniejsze zyczenia; zdrowia, spokoju, szczescia i spelnienia marzen.
Niech 2011 rok bedzie dla nas wszystkich szczesliwy, laskawy i kreatywny!
I obysmy sie tu czesto spotykaly lub mialy tylko "dobre" powody by tu nie bywac. :-)

Choinka u mnie sztuczna i malutka, ale calkiem ladna nie chwalac sie;-)
Mialam pokazac kilka zdjec, dostalam piekne prezenty zupelnie sie nie spodziewajac od Joasi z bloga "Tymczasem" i od Magdy z "LaProvence.pl". Niestety pada i ciemno na zewnatrz, nie mam jak zrobic zdjec, probowalam zrobic zdjecie mojemu konikowi na biegunach (tak, tak, mam i ja) i wyszly potwornie brzydkie. Jak tylko bedzie troche slonca, wszystko obfoce, obiecuje.
sciskam Was i do zobaczenia w Nowym Roku!
p.s. Szykujcie sie na moje Candy!
sciskam
Basia
wtorek, 14 grudnia 2010
BRIXIA ANTIQUARIA
Jakis czas temu bylam na wystawie antykwariatu u nas w Bresci. Prezentowali sie rzemieslnicy - restauratorzy antykow oraz sprzedawcy tychze z regionu Lombardia i nie tylko. Kiedy sie tam znalazlam doznalam szoku: owszem przygotowana bylam na piekne antyki, ale nie na rzeczy np. 1600 roku! Meble, porcelana, obrazy, cuda, mowie Wam. Narobilam mase zdjec i mam zamiar czesc z nich Wam dzis pokazac, bo moim zdaniem warto.





Ceny oczywiscie przyprawic moga o zawal serca, najnizsza cena jaka uslyszalam bylo 800 euro, ja osobiscie zemdlalam tam z tysiac piecset razy;-), ale..nie rozmawiajmy o pieniadzach;-). No dalej, popatrzcie na te cuda:





I jeszcze zdjecia( konik jest koniem ze starej karuzeli, mial wymiary prawie naturalne, jako bibelot na poleczke sie nie nadawal..no chyba, ze jako wielgasny bibelot do ogromnego salonu):










I to by bylo na tyle, milego dnia Kochane!
Basia
Ceny oczywiscie przyprawic moga o zawal serca, najnizsza cena jaka uslyszalam bylo 800 euro, ja osobiscie zemdlalam tam z tysiac piecset razy;-), ale..nie rozmawiajmy o pieniadzach;-). No dalej, popatrzcie na te cuda:
I jeszcze zdjecia( konik jest koniem ze starej karuzeli, mial wymiary prawie naturalne, jako bibelot na poleczke sie nie nadawal..no chyba, ze jako wielgasny bibelot do ogromnego salonu):
I to by bylo na tyle, milego dnia Kochane!
Basia
Etykiety:
antyki,
brixia antiquaria,
design
niedziela, 5 grudnia 2010
Coraz blizej Swieta...
Witajcie,
Wracamy do mnie:-) W niedziele w domu pojawily sie dwie bozonarodzeniowe ozdoby: wianek i girlanda, ktora pokazywalam juz wczesniej, tyle, ze byla golusienka. Dzis juz jest "ubrana" i smialo moze sie pokazac publicznie:

Na scianie zawisl tez wianek choinkowy (jest z tych niesypiacych sie, tzn. malosypiacych, mam nadzieje, ze dotrzyma do konca grudnia). Powiesilam na nim same naturalne ozdoby, ususzone plastry pomaranczy i kawalki laski cynamonowej, nasaczanej olejkiem cytrynowym, uwierzcie, pachnie bardzo intensywnie), oraz znany wszystkim z filmu "Shrek" ludzik piernikowy! Mialam wielka ochote odgryzdz mu noge, ale sie powstrzymalam...


A to sa cuda, ktore wygralam w Candy u Agnieszki ("z potrzeby wnetrza") i Joasi ("Mglisty sen"). Granatowa broszka, zakladka do ksiazek, piekne kwiatowe serwetki do decu, herbatka (wypita, pyszna) i piekna kartka zrobiona przez Age. Dziewczyny dziekuje bardzo, uwierzcie, ze obu prezentow juz uzywam!:




Pokaze Wam tez mojego amarylisa, zakwitl w tych dniach, mialam nadzieje, ze zakwitnie dopiero na Swieta, troche sie pospieszyl, ale jest jeszcze jeden pak, wiec moze dluzej bede mogla cieszyc sie tymi pieknymi, ogromnymi kwiatami .
Teraz ma 6 kwiatow, kazdy ma srednice 10 cm, kolor krwiscie czerwony, jest wielki i po prostu cudowny. Obok roslinki na zdjeciu mozecie podziwiac moj ostatni nabytek: pojemnik (ciekawe na co, bo ma waska szyje) w ksztalcie jakze popularnego teraz manekina. Nigdy jeszcze takiego nie widzialam, kupilam go bez namyslu, byly tez imbryki o tym samym ksztalcie, zdecydowalam sie jednak na pojemnik. Co powiecie na niego dziewczyny?


I na koniec zdobycze, zaczne od kupionego na starociach, pieknego pojemnika, ze scenkami rodzajowymi, zrobilam mu z 10 zdjec, z braku swiatla wszystkie wyszly nieciekawe, pokaze dwa najlepsze:


Bylam w Mediolanie na targach rekodziela, byli wystawcy z calego swiata, zaszalam troche i kupilam pare reczy:
Francja, a dokladniej Prowansja zachwycila mnie pieknymi tkaninami i kupilam cudowny obrus w kolorze szarym z aniolkami:


Brytyjskie wyroby porcelanowe wbily mnie w ziemie na pol godziny, stalam tam, kontemplowalam, cmokalam i przytupywalam do rytmu, bo slychac bylo muzyke celtycka ze sceny obok. W koncu wynioslam dwie przecudnej urody filizanki projektu Roy'a Kirkham'a z serii "english rose". Nie bylo juz cukiernic wiec dokupilam pojemnik do gotowania jajek po wiedensku, ja bede go uzywac jako cukiernice:-):


Polacy zaprezentowali przede wszystkim wyroby z bursztynu i piekne szklane, recznie malowane bombki, ktorych male pudeleczko rowniez przywiozlam do domu.
Wspominalam czesto, ze szukam owalnych ramek, udalo mi sie zdobyc ladne, ale szukam nadal, bo potrzebne mi sa wieksze:


Mam nadzieje, ze nie zanudzilam Was drogie kobietki:-)
Zycze wszystkim milego dnia, sciskam serdecznie i dziekuje za wszystkie komentarze!
Basia
Wracamy do mnie:-) W niedziele w domu pojawily sie dwie bozonarodzeniowe ozdoby: wianek i girlanda, ktora pokazywalam juz wczesniej, tyle, ze byla golusienka. Dzis juz jest "ubrana" i smialo moze sie pokazac publicznie:
Na scianie zawisl tez wianek choinkowy (jest z tych niesypiacych sie, tzn. malosypiacych, mam nadzieje, ze dotrzyma do konca grudnia). Powiesilam na nim same naturalne ozdoby, ususzone plastry pomaranczy i kawalki laski cynamonowej, nasaczanej olejkiem cytrynowym, uwierzcie, pachnie bardzo intensywnie), oraz znany wszystkim z filmu "Shrek" ludzik piernikowy! Mialam wielka ochote odgryzdz mu noge, ale sie powstrzymalam...
A to sa cuda, ktore wygralam w Candy u Agnieszki ("z potrzeby wnetrza") i Joasi ("Mglisty sen"). Granatowa broszka, zakladka do ksiazek, piekne kwiatowe serwetki do decu, herbatka (wypita, pyszna) i piekna kartka zrobiona przez Age. Dziewczyny dziekuje bardzo, uwierzcie, ze obu prezentow juz uzywam!:
Pokaze Wam tez mojego amarylisa, zakwitl w tych dniach, mialam nadzieje, ze zakwitnie dopiero na Swieta, troche sie pospieszyl, ale jest jeszcze jeden pak, wiec moze dluzej bede mogla cieszyc sie tymi pieknymi, ogromnymi kwiatami .
Teraz ma 6 kwiatow, kazdy ma srednice 10 cm, kolor krwiscie czerwony, jest wielki i po prostu cudowny. Obok roslinki na zdjeciu mozecie podziwiac moj ostatni nabytek: pojemnik (ciekawe na co, bo ma waska szyje) w ksztalcie jakze popularnego teraz manekina. Nigdy jeszcze takiego nie widzialam, kupilam go bez namyslu, byly tez imbryki o tym samym ksztalcie, zdecydowalam sie jednak na pojemnik. Co powiecie na niego dziewczyny?
I na koniec zdobycze, zaczne od kupionego na starociach, pieknego pojemnika, ze scenkami rodzajowymi, zrobilam mu z 10 zdjec, z braku swiatla wszystkie wyszly nieciekawe, pokaze dwa najlepsze:
Bylam w Mediolanie na targach rekodziela, byli wystawcy z calego swiata, zaszalam troche i kupilam pare reczy:
Francja, a dokladniej Prowansja zachwycila mnie pieknymi tkaninami i kupilam cudowny obrus w kolorze szarym z aniolkami:
Brytyjskie wyroby porcelanowe wbily mnie w ziemie na pol godziny, stalam tam, kontemplowalam, cmokalam i przytupywalam do rytmu, bo slychac bylo muzyke celtycka ze sceny obok. W koncu wynioslam dwie przecudnej urody filizanki projektu Roy'a Kirkham'a z serii "english rose". Nie bylo juz cukiernic wiec dokupilam pojemnik do gotowania jajek po wiedensku, ja bede go uzywac jako cukiernice:-):
Polacy zaprezentowali przede wszystkim wyroby z bursztynu i piekne szklane, recznie malowane bombki, ktorych male pudeleczko rowniez przywiozlam do domu.
Wspominalam czesto, ze szukam owalnych ramek, udalo mi sie zdobyc ladne, ale szukam nadal, bo potrzebne mi sa wieksze:
Mam nadzieje, ze nie zanudzilam Was drogie kobietki:-)
Zycze wszystkim milego dnia, sciskam serdecznie i dziekuje za wszystkie komentarze!
Basia
Etykiety:
amarylis,
boze narodzenie,
christmas,
codziennosc,
natale,
porcelana,
shabby chic,
zima
piątek, 3 grudnia 2010
Bajkowy Dom Agnieszki cz. III - kuchnia
Dzis pokaze wam ostatnie zdjecia z domu Agnieszki czyli kuchnie, o ktorej pokazanie prosilo wiele z Was. Kuchnia jest malutka, jest to wlasciwie aneks kuchenny, we Wloszech bardzo popularny (ja rowniez go mam i marze o odseparowanej kuchni), ale miesci sie tu wszystko co potrzeba.
Jak widac nadal ten sam styl panuje rowniez i tutaj, biale meble w stylu shabby chic, masa fajnych przedmiotow, pudelek, koszyczkow itd, itp:-)
O lodowce Agnieszka mowi, ze to porazka, bo pozwolila swojej corce przyklejac na niej co jej tylko wyobraznia pozwoli. Komu sie nie podoba niech przymknie oczy na lodowke;-)







Murek oddzielajacy kuchnie od salonu Agnieszka ozdobila wlasnorecznie; pozostale po remoncie kafelki potlukla robiac z nich mozaike oraz doklejac kilka ozdobnych, recznie malowanych plytek. Efekt mi sie bardzo spodobal:


Jak widac we wloskich mieszkaniach brakuje parapetow wewnetrznych (nie zawsze, ale czesto sie to zdarza).I w moim mieszkaniu rowniez ich brakuje tzn. sa, ale waskie na 5cm. Zapytacie, gdzie postawic kwiaty? Ano we Wloszech kwiaty trzyma sie glownie na zewnatrz, gdzie parapety sa zawsze i o odpowiedniej szerokosci :-)

I na koniec kilka zdjec z przyblizeniem na detale:







Dziekujemy obie z Agnieszka za wszystkie mile komentarze!
Milego, spokojnego i zdrowego weekendu!
Pozdrawiam
Basia
Jak widac nadal ten sam styl panuje rowniez i tutaj, biale meble w stylu shabby chic, masa fajnych przedmiotow, pudelek, koszyczkow itd, itp:-)
O lodowce Agnieszka mowi, ze to porazka, bo pozwolila swojej corce przyklejac na niej co jej tylko wyobraznia pozwoli. Komu sie nie podoba niech przymknie oczy na lodowke;-)
Murek oddzielajacy kuchnie od salonu Agnieszka ozdobila wlasnorecznie; pozostale po remoncie kafelki potlukla robiac z nich mozaike oraz doklejac kilka ozdobnych, recznie malowanych plytek. Efekt mi sie bardzo spodobal:
Jak widac we wloskich mieszkaniach brakuje parapetow wewnetrznych (nie zawsze, ale czesto sie to zdarza).I w moim mieszkaniu rowniez ich brakuje tzn. sa, ale waskie na 5cm. Zapytacie, gdzie postawic kwiaty? Ano we Wloszech kwiaty trzyma sie glownie na zewnatrz, gdzie parapety sa zawsze i o odpowiedniej szerokosci :-)
I na koniec kilka zdjec z przyblizeniem na detale:
Dziekujemy obie z Agnieszka za wszystkie mile komentarze!
Milego, spokojnego i zdrowego weekendu!
Pozdrawiam
Basia
Etykiety:
kuchnia,
mieszkanie,
shabby chic
Subskrybuj:
Posty (Atom)