Na zaproszenie Klausa z bloga Moje Chimery, dzis napisze o mojej niekonczoncej sie przygodzie z czytaniem.
Sama nie wiem jak zaczac, moglabym pisac i pisac, obawiam sie, ze ten post wyjdzie jakis taki patetyczny, a tego nie chce. Moze zaczne od poczatku.
Jestem ostatnim dzieckiem moich rodzicow, moje troje rodzenstwa jest ode mnie duzo starsze i to oni byli moimi towarzyszami zabaw i opiekunami gdy rodzice pracowali (a pracowali calymi dniami). W latach 70tych (w ktorych sie urodzilam) popularne byly ksiazeczki dla dzieci z serii "Poczytaj mi mamo". Mialam ich mase i zameczalam mame i rodzenstwo zeby mi czytali, musialam byc bardzo meczaca, bo kupiono mi w koncu piekne drewniane klocki z literkami (pamietam je!) i bardzo szybko, dzieki nim nauczylam sie skladac pierwsze slowa i czytac. W wieku 5 lat czytalam plynnie. Rodzinie ulzylo, sama zaczelam siegac po ksiazki, czasopisma (niezapomniany Swierszczyk) i gazety, ktorych w domu bylo zawsze pelno. Nie bylo w tym nic dziwnego, wszyscy w mojej rodzinie czytaja duzo, to tzw. mole ksiazkowe. Lata 70te to kryzys, w sklepach pustki, ale ksiegarnie byly jako - tako zaopatrzone, wiec nasz zbior sie ciagle powiekszal. Moja siostra kiedys mi powiedziala: pamietaj: na ksiazki nigdy nie zaluj pieniedzy...
Tu w Italii moj zbior ksiazek jest ubogi, raptem pare polek, z Polski musialabym je transportowac ciezarowka chyba, tyle ich jest, czesc zbioru widac na zdjeciu z choinka w poscie z zyczeniami bozonarodzeniowymi...Zawsze wracajac z kraju mam jednak w torbie i walizce kilka: zabranych z biblioteki (sa ksiazki, ktore czytam po pare razy, na pewno tez tak macie) i kilka nowosci z ksiegarni. Kupuje tez tutaj, wydania po wlosku, ale to nie to samo, niby rozumiem wszystko, a wyobraznia nie pracuje tak samo jak gdy czytam w ojczystym jezyku...
Wybaczcie, ale ksiazki nie maja jakiegos specjalnego czy systematycznego ustawienia na polce. Po lewej mozna zobaczyc Suskinda. Po przeczytaniu "Pachnidla", zlapalam za wszystko co napisal: bardzo lubie jego "Historie Pana Sommera" i "Kontrabasiste".
Bardziej w prawo "Historia filozofii po goralsku" ks. Tischnera, za nim stoja ksiazki Leszka Kolakowskiego. Rowniez polecam. A za to "Swiat Zofii" mnie zmeczyl i wynudzil.
tu widac glownie wloskie tytuly, wiekszosc to ksiazki Roberto, zwlaszcza kryminaly, ktorych ja nie tykam, bo nie lubie.
Seria z Salamandra zna kazdy, przez dlugi czas ksiazki z tego wydawnictwa byly dla mnie znakiem jakosci, gwarancja i kupowalam w ciemno, prawie nigdy sie nie rozczarowujac. W dali widac "Sprzysiezenie oslow", super ciekawa, smieszna, napisana fajnym jezykiem ksiazka. Polecam:-). Jeszcze dalej ledwo widoczna seria o domu nad rozlewiskiem, wiadomo, moje Mazury.
A tu mamy misz-masz: od prawej ksiazka Wojciecha Pszoniaka (swietna); ksiazki Kasi Nowak (polecam!!!) bardziej w lewo mozna dostrzec " listy z rabarbaru" autora Konopielki, potem " Udreka i ekstaza" Stone'a. Przeczytalam wszystkie jego niby biografie, napisane pieknym jezykiem, z wielka znajomoscia hitorii i realiow czasow Michala Aniola, Van Gogh'a czy Rodin'a. O, widac tez pseudoporadnik pelen humoru dla kobiet. Dalej kochany wojak Szwejk i Lysiak.
Czytam wlasnie ksiazke Roberta Maklowicza "Cafè Muzeum", na razie mam mieszane uczucia, mam wrazenie, ze autor uzywa zbyt kwiecistego jezyka, za duzo porownan, metafor w kazdym zdaniu, no, ale jestem na poczatku, moze to sie zmieni. Wojciecha Manna i Stuhra lyknelam w mig, po Mannie mam niedosyt, moglby napisac wiecej, a historia rodziny Jerzego Stuhra, okrasozna zdjeciami, bardzo mi sie podobala...
No i co teraz...kto dobrnal do konca tego posta, kto lubi czytac, kto chce niech napisze o swoich biblioteczkach i swoich ulubionych ksiazkach. Zapraszam i podaj dalej!
milego dnia
Basia
29 komentarze:
ja dobrnęłam,fajnie,że opowiedziałaś o swoich książkowych fascynacjach,chyba i ja się skuszę na taki post,pozdrawiam :)
I ja musze sie sprezyc z zaproszeniem Agi:)
Basiu swietne ksiazki, tak myslalam by przeczytac Wociecha M, tez u siebie mam malo ksiazek, w kraju pozostawilam praktycznie wszystkie, tu owszem moge kupic polsie ksiazki ale za podojna cene, pozdrawiam
tez dobrnelam :)
rowniez mieszkam za granica...czasowo-od wielu lat,wrrrrrr i wracam z Polski z walichami ksiazek i czasopism dla nas i dziecka,ktore tez juz czyta (prawie 5 lat ma),ale czesto jest LENIWE i trzeba je w tym wyreczac.
Swiat Zofii -zgadzam sie,straszna,nudna cegla....
pozdrawiam
a..a
Basiu, oczywiście że dobrnęłam do końca! z wielkim zaciekawieniem :) Dopatrzyłam się u Ciebie "Pachnidła" mojego ukochanego, i "Świat Zofii", którą to przeczytałam jeszcze przed studiami, w wakacje po maturze i przyznaję nudnawa miejscami, ale bardzo ją lubię :) Zresztą filozofię studiowałam więc mnie to interesowało! :)))
I Tokarczuk wypatrzyłam, polecam Ci bardzo jeśli jeszcze nie czytałaś "Prowadź swój pług przez kości umarłych" RE-WE-LA-CJA!!! :)
Witam,
ja również uwielbiam czytać i też pamiętam serię "poczytaj mi mamo..." :) Mam wiele książek, ale większość z nich krąży między moimi znajomymi i ich znajomymi :) niestety mam za małe mieszkanie abym wszystkie mogła trzymać w domu, zatem cieszę się gdy ktoś chce coś pożyczyć wtedy robi mi się troszeczkę miejsca na nowe pozycje. Oczywiście też mam swoje ulubione i takie, do których mam sentyment np "Katedrę w Barcelonie", "Pachnidło", "Różany labirynt", "Pułapkę Dantego", mogłabym wymieniać długo... Książki to dla mnie temat rzeka i gdy znajdę odpowiedniego rozmówcę mogłabym o nich rozmawiać godzinami,
pozdrawiam serdecznie
Imponujący post. Nigdy mnie nie nudzi czytanie o miłosci innych do książek bo tak samo je kocham. Świetnie opisałaś swoje zycie z ksiązkami i obok nich. Też pamiętam serię Poczytaj mi mamo i zmęczenie mamy, kiedy czytała po raz enty ulubioną książeczkę. Nie było mowy o skrótach bo znałam wszystko na pamięć ;-)
wiele z pozycji które wymieniłas i widze są, ze tak powiem bardzo ambitne: biografie, czy też z pogranicza filozofii.
Dziękuje Basiu.
PS Basiu napisz proszę do mnie na kerry@op.pl, chciałabym sie o cos zapytać.
dziękuję, że zgodziłaś się odpowiedzieć na moją prośbę:) mam nadzieję, że wiele dziewczyn zdecyduje się napisać o swoich książkach:) to podniecająca przygoda móc czytać posty na ten temat, to prawie jak móc odwiedzić kogoś w jego domu:)
hmm a ja napisałam komentarz i go nie ma.Właśnie kończę czytać Manna, ale tak jak napisałaś,ni fajna, ale troche jak felietony.
POzdrawiam
Witaj Basieńko , moja rówieśniczko :) Chyba mogę tak powiedzieć , ja również urodziłam się w latach siedemdziesiątych i doskonale rozumiem o czym piszesz :) Książki , to moja wielka pasja , ja również zaczęłam czytać , jeszcze zanim poszłam do zerówki, przez co ,potem w zerówce, nudziłam się , jak mops.... :D
Wspaniale , że napisałaś o swojej miłości do książek , dzisiaj w dobie internetu , chyba coraz mniej osób sięga po książkę , no i ceny czasem potrafią niektórych odstraszyć skutecznie.Ja mam dość pokaźną bibliotekę domową.Wielkim szczęściem i radością są dla mnie książki odziedziczone po przodkach. Moi pradziadkowie mieli bardzo duży i cenny zbiór, który został przekazany mojemu tacie. Pradziadek zrobił pieczątkę :Biblioteka Prywatna w Krakowie z imieniem i nazwiskiem mojego taty i przypieczętował każdą książkę , taką właśnie pieczątką . Niestety cały zbiór się nie zachował , wojna poczyniła niezłe spustoszenia , ale jest jeszcze spory zbiorek , który po śmierci mojego taty przypadł mi w udziale, z czego bardzo się cieszę , bo kocham najbardziej właśnie te książki , pachnące minionym czasem , historią mojej rodziny , noszące ślady np odciski palców , mające niesamowity wręcz zapach , zapach minionych lat.
Pozdrawiam cieplutko , mam nadzieję , że nie zanudziłam nikogo :)
Witam w klubie "moli książkowych", dla mnie ta nazwa to zaszczyt. Moja mama mówiła, że najpierw nauczyłam się czytać, potem dopiero chodzić.Wychowałam się w czasach, gdy o książki było trudno, na szczęście były biblioteki. By kupić własnym już dzieciom książki, stałam w kolejkach (tak, tak, takie czasy były)i na szczęście, biblioteki dalej istniały.Mój księgozbiór nie mieścił się już w domu, więc część książek powędrowała do domu dziecka,część do DPS, a część do biblioteki. Ceny książek są zabójcze, nie stać mnie na wszystkie te, które chciałabym posiadać. Zaprzyjaźnione panie z mojej biblioteki zostawiają mi nowości, dzięki temu jestem na bieżąco. A literaturę lubię wspomnieniową, mówiącą o czasach zagłady, widzianych oczami ich uczestników.Lubię też XIX-wieczną literaturę angielską, choć nie stronię od współczesnych autorów.
Pozdrawiam ciepło.
to chyba najlepszy post jaki napisalam sadzac po komentarzach, dlugich i osobistych. Dziekuje Wam za nie bardzo, bardzo!!!!
Ja tez mam z Tobą wiele wspólnego Basiu - po pierwsze te lata 70, potem zamęczanie starszego rodzeństwa i wszystkich dookoła, żeby mi czytali, w końcu nauczyłam się sama ;-) Miłość do książek trwa i trwa...
Pozdrawiam gorąco!
Ja tez pamietam serie poczytaj mi mamo! Lezka w oku sie kreci...w dziecinstwie ciagle czytalam, mialam ksiazki, kore czytalam pare razy "KArolcie" i "Sloneczko" pamietam do dzis! ach...
A dzis czytam co mi sie uda zdobyc. Teraz jestem na etapie anglojezycznych powiesci. Lubie kryminaly, Coben to moj ulubiony pisarz. Z polskich tutulow ostanio przeczytalam "Klub szalonych dziewic" I i II czesc. Fajne ksiazki na zimowe wieczory.
Zawsze z Polski wracam obladowna nowymi ksiazkami, a po przeczytaniu odworze je spowrotem ;) Takie ksiazki wedrowniczki ;)
Sciskam
Ja także przeszłam przez "Poczytaj mi mamo" i pisemka w stylu "Misia" :) Pamiętam też "Wesołe minuty" z rebusami i różnymi łamigłówkami. Wspominam tamte czasy z sentymentem :) I mój romans z książkami nadal trwa. Chociaż nie wiem czy bardziej lubię je czytać czy pisać.
Pozdrawiam.
Pamiętam tą serię - Poczytaj mi mamo:))) fajnie popatrzeć co u Ciebie na półce:)))
pozdrawiam ciepło!
Drodzy Barbara, mogę cię zrozumieć, ja też zostawić dawnego domu, a tam są wszystkie moje książki, wiele z nich, z powodu ograniczonego miejsca nie może przynieść je ze sobą. Podoba mi się napięcie, kocham, czytam perfum, zastanawiałem się, jak poważny film, a gdy zobaczyłem, podobało mi się, udało im się film istotę książki. Teraz mam kilka w nowym domu, wszystko czytać, kupuję książki, ponieważ uwielbiam czytać.
Rozumiem, że napisany w języku ojczystym, są głębsze.
Kisses z Hiszpanii
Basiu ja tez moje ksiazki mam w Polsce u mamy w moim starym pokoju leza.
A tu mam tylko to co kupilam przez ostatnie chyba dwa lata, nie jest to wielka kolekcja.
Ale jak bede miala tylko wiecej miejsca to przywioze te z domu.
Tez dostalam zaproszenie od Klausa, wiec pokaze ta moja skromna kolekcje, dodam czytac uwielbiam!
Buzka
super! kiedyś i ja ogarnę swoje półki...
tylko chwilowo część mam u siebie - gdzie jeszcze nie mieszkam, u rodziców, w kartonach... mam nadzieję, że już niedługo każda książka znajdzie wygodne dla siebie miejsce :)
Witaj Basiu.
Masz piekna i duza kolekcje ksiazek. Mi sie marzy regal z duza iloscia ksiazek. Mam ich kilka ale gdzie ja do Ciebie :)
W sypialni naszykowany stos ksiazek do przeczytania wszystkie o tematyce jakze by innej niz Toskania-chociaz złamałam sie ostatnio na Prowansje :)
buzaiki
Droga Basiu. To bardzo ciekawy post i duzo mowiacy o Tobie. Pozdrawiam
ojej ale mega kolekcja, mam ten sam problem z ksiazkami obcojezycznymi; obecnie dużo latwiej mi kupić ksiazki w jęz.niderlandzkim czy angielskim niz polskim. I niby czytam, ale kwestia delektowania się i rozumienia treści to już nie to samo:)Pozdrawiam serdecznie:)
Dobrnęłam do końca i obejrzałam wszystkie zdjęcia.....Niesamowitą masz kolekcję...
Pozdrawiam
A wiesz że wznowili serię "Poczytaj mi mamo"? Fajnie bo akurat pokolenie wychowane na tej serii ma małe dzieci!
Widzę, że naprawdę jesteś molem książkowym. Ja niestety nie poświęcam już tyle czasu co kiedyś na czytanie z uwagi na moją półroczną córcię. Ale ostatnio przeczytałam poleconą przez szwagierkę książkę "Rok w poziomce" Kasi Michalak. Bardzo pozytywna i teraz ja Tobie ją polecam. Piszesz, że nie lubisz kryminałów. To tak jak i ja do niedawna:) Przeczytałam ostatnio dwa najnowsze kryminaly Charlotte Link , Ostatni slad, Echo winy. Oba szybko pochlonelam:) Polecam! Moze podpasuja Tobie. Pozdrawiam i zapraszam na moje candy:)
Dobrnęłam do końca z wielką przyjemnością :)))
Basiu serie poczytaj mi Mamo również znam, zaczęłam samodzielnie czytać w wieku 4 lat :)))
buziolki :**
a może masz jakieś upatrzone tytuły, jeśli byłabym w stanie chętnie Ci wyślę
mi się marzą włoskie książeczki rymowane dla dzieci albo włoskie wersje znanych bajek :)
pozdrawiam
WITAM ZAPRASZAM PO WYRÓZNIENIE
Barbaro :) Książek to Ty masz kochana sporo!!Zazdroszczę miłości do czytania. Ja nie specjalnie to lubię. Nigdy nie lubiłam. Książka musi być na prawdę ciekawa,aby mnie wciągnęła. Najlepiej z dreszczykiem, pełna emocji. Jeśli taką dorwę to czytam od deski do deski. Ostatnia jaką przeczytałam i była super to "Kasika Mówka" Kasi N naszej wspólnej znajomej.
Musi być akcja. Buziaki Magda
zapraszam po odbiór wyróżnienia :)
Prześlij komentarz