Jak widzicie wszystko kwitnie jak oszalałe: pelargonie mają kwiat na kwiecie, hortensja aż się słania od ciężkich kwiatowych kul, a jaśmin lada dzień będzie kwitł.
tupiszę
poniedziałek, 21 maja 2012
21/05/2012
No i znowu pada. Co za pogoda, normalnie można się załamać. Miałam Wam dziś pokazać więcej zdjęć, ale przy takiej aurze za oknem to same rozumiecie...
Zacznę od balkonu, bo tam się najwięcej działo. Trudno mi w to teraz uwierzyć, ale ponad tydzień temu było bardzo gorąco przez kilka dni i na balkonie dało sie wytrzymać tylko do południa, potem to już istna, że tak się obrazowo wyrażę: ”patelnia„. Ja nie wiem jak sobie dawali z upałami radę poprzedni właściciele tego mieszkania... Otóż zakupiliśmy niedrogą pergolę o wymiarach idealnie wpasowujących sie w nasz balkon i teraz mamy balkon zacieniony i mimo, że daszek nie jest wodoodporny to nieźle chroni (no chyba, że jest ulewa taka jak wczoraj i dziś). Balkon wychodzi na południe, salon i kuchnia są więc bardzo słoneczne, zacienie balkonu zabrało tylko trochę światła z tych pomieszczeń.W przyszłości mamy zamiar ten daszek zastąpić lepszym, wodoodpornym, szytym na wymiar w zakładzie gdzie produkują różne takie zaokienne i balkonowe zacieniacze.
Jak widzicie wszystko kwitnie jak oszalałe: pelargonie mają kwiat na kwiecie, hortensja aż się słania od ciężkich kwiatowych kul, a jaśmin lada dzień będzie kwitł.

Od Agnieszki Kaprys dotarla do mnie nowa korona (ta po lewej), mam juz ich kilka, na kominku zmieściły się trzy. Za niewielkie pieniądze nabyłam bardzo słodką, szklaną osłonkę z ptaszkiem:
Jak widzicie wszystko kwitnie jak oszalałe: pelargonie mają kwiat na kwiecie, hortensja aż się słania od ciężkich kwiatowych kul, a jaśmin lada dzień będzie kwitł.
Qrka Beata uszyła dla mnie dwie ”Petunie”. Piękne prawda? Dostałam od niej śliczny woreczek i szyldzik, ale ze zdjęć im na razie nie mogę zrobić, bo ciemno w domu jak u murzyna
czwartek, 10 maja 2012
Cztery dni w raju
Cztery dni to za malo żeby wszystko zobaczyć, zrelaksować się i odpocząć. Ale dobre i to.
Pojechaliśmy odwiedzić dalszą rodzinę męża w Bazylikacie i postanowiliśmy wyruszyć wcześniej i zahaczyć o piękną Puglię, której dotąd nie mialam okazji zobaczyć. I jest przepiękna, krajobraz praktycznie jak w Grecji ( w sumie to blisko), morze cudowne, a kuchnia....ryby, owoce morza i warzywa...ach przepyszota;-). Zrobilam trochę zdjęc, pokazuję tylko namiastkę.
Miasta wyglądają trochę jak w Afryce, trochę zaniedbane, trochę pozostawione sobie..Ale tylko gdy wyjedzie się poza nie, wita człowieka widok taki jak np. ten (na horyzoncie widać Albanię)
albo ten:
Na drugi dzień pojechaliśmy do slynnego Alberobello, bardzo chcialam zobaczyć bajkowe Trulli. I nie rozczarowalam się; na żywo sa jeszcze piękniejsze:
Można tam kupić m.in. tradycyjne wyroby z surowego lnu. Ceny, co tu kryć, mnie odstraszyly.
Polecam Wam z całego serca ten region, kto będzie miał okazję wybrać sie na urlop do Wloch, pojedźcie właśnie tam!
Jak dla mnie NUMERO UNO! :-D
A tu już wjeżdżamy do Bazylikaty, regionu sąsiadującego z Puglią, krajobraz jednak radykalnie się zmienia: mniej drzew, spore pagórki i ta pustka...bardzo przypominało mi to Szkocję czy Irlandię.
Naprawdę pięknie i tutaj:
Rodzina Roberto mieszka w Melfi, slicznym, niedużym mieście ze wspaniałym zamkiem. Musiałam koniecznie się tam wybrać:
Następny post, znowu wnętrzarski z nowościami w domu.
Pozdrawiam Was serdecznie.
B.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
jeszcze w kwietniu
Witajcie Kochane, jak Wam mija majowka? Musze zaczac od podziekowan za komplementy dla mojego szwagra, przekazalam:-) Od razu zaznaczam: szwagier jest nie do odsprzedania, nie pojde tez na zadne wymiany na innego szwagra, za bardzo sie do niego przyzwyczailismy:-))
A oto co chcialam Wam dzis pokazac:
Wczoraj kupilam obrazy - dekory na sciane (Olu83 mam nadzieje, ze Ci sie podobaja, pamietasz jak wzdychalam do Twoich?) Maja kolor ciemny ecru, zastanawiam sie czy ich lekko nie rozjasnic, choc i takie mi sie bardzo podobaja, ale biale pasowalyby do kominka i do przyszlej biblioteczki i naroznej witrynki, ktore maja byc biale..., ale czy wszystko musi tak idealnie pasowac do siebie? Komplety sa dla ludzi bez wyobrazni prawda? Czasem pomieszanie daje niezly efekt..
Powiesilam je nad stolem, po lewej; tam gdzie wisi szara owalna ramka bedzie stala narozna witryna, wiec ramka bedzie musiala znalesc inne miejsce.
Nie wiem dlaczego na zdjeciu obrazy wygladaja tak niepozornie, sa dosc spore (45 cm na 33cm zmierzylam), to pewnie wina mojego fajansiarskiego aparatu, ktory na dodatek zaczal zzerac baterie jak oszalaly. Na taki, ktory mi sie podoba na razie mnie nie stac, cos czuje, ze pierwszym naszym wiekszym zakupem nie bedzie szafa, ani inny mebel, a odkurzacz typu Rumba, bo nasz nowy mieszkaniec domu gubi siersc w ilosciach strasznych, moglabym sprzatac 3 razy dziennie, powaznie! ( mowa oczywiscie o psie, a nie o kocie, ktory gubi siersc, ale nieznacznie).
Na kominku w wazie, ktora Wam sie podobala zamieszkala roslinka, nie mam do niej reki, juz kilka razy ja mialam w domu i na balkonie i zawsze mi usychala. Zobaczymy jak bedzie tym razem. Kominek zyskal angielski wyglad prawda? Dzieki za wiele pomyslow co do zasloniecia kaloryfera, bedziemy kombinowac, efekty oczywiscie pokaze na blogu.
Wlasnie do mnie dotarlo, ze zapomnialam podpisac zdjecia, na dodatek wcielo mi program od polskiej czcionki. Wybaczcie.
Milej majowki, super pogody Wam zycze! A tym, ktore pracuja w te dni zycze paskudnej pogody, zeby nie zalowaly, ze musza siedziec w pracy, zamiast wylegiwac sie na trawie:-)
B.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
KOMINEK I INNE
Witajcie deszczowo:-)
Od 2 tygodni w Italii pada deszcz z malutkimi przerwami, jak dziś, kiedy to zdążylam złapac za aparat, zrobić zdjęcia i znowu się zachmurzyło.
Wrócilismy z Polski obładowani i zadowoleni. Oto co przywieźliśmy:
Obudowa do kominka, wzorowana trochę na kominku Ity ( tu ukłon w stronę naszej szanownej, jakże zdolnej koleżanki blogowej) i na kominkach znalezionych w internecie. Wszystko wykonane złotymi rękami mojego nieocenionego szwagra. Wiem, że ten kaloryfer w srodku nie wygląda najpiękniej, ale moim zdaniem lepiej mu z taka obudową niż z niczym, a w przyszlosci planuję całkowite go zlikwidowanie , w tym pokoju mamy jeszcze jeden, duzo większy grzejnik, wedlug mnie wystarczający...Mój mąż na razie nie daje się przekonać do tej zmiany, ale dajcie mi tylko trochę czasu! ;-)
Do kompletu szafka mająca za cel zakrycie tej brzydkiej czarnej skrzynki, która wisiala w wejsciu (pamiętacie?). Oczywiście wykonana rękami w/w Artysty stolarza. Projekt mój.
Lustro to prezent projektu mojej drugiej siostry, wykonanie wiadomo kto. Miało nie być lustra na przeciw drzwi wejściowych, ale nie moglam sie oprzeć, pasuje tam idealnie.
Widelczyki do ciasta to już zdobycz z włoskiego pchlego targu oraz łyżeczka...chyba do cukru - pudru? Może któraś z Was wie, do czego służy?
A w kuchni przybyło to:
A najważniejsza rzecz jaka przybyła to adoptowany ze schroniska w Polsce, prawie jamnik Ivo. Nowy członek naszego małego stada. Pomału zaprzyjaźnia się z kotem:-)
Pogoda się zepsuła i końca nie widać! Jak tak dalej pójdzie to zgniją mi kwiaty na balkonie! Ech...Mówiąc słowami wieszcza: „Ciężka wiosna, ale wiosna!„
I tym optymistycznym akcentem żegnam Was do następnego razu!
B.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

